Thorichthys Ellioti
Na początku swojej przygody z akwarystyką stanąłem przed wyborem w którym kierunku pójść i jakie rybki nabyć do swojego 112l akwarium. Wykonałem rajd po sklepach akwarystycznych i już wtedy wiedziałem o tym, iż będzie to jakaś parka z gatunku ryb pielęgnicowatych.
W jednym ze sklepów akwarystycznych zakupiłem parkę Archocentrus sajica.
Szybko się okazało, że zamiast Samicy i Samca mam dwa Samce. Niestety taki układ w akwarium spowodował śmierć słabszego osobnika.
Nauczony doświadczeniem postanowiłem skorzystać z pomocy osób bardziej doświadczonych. W dość przypadkowy sposób do moich rąk trafił mi się magazyn akwarystyczny w którym był artykuł o hodowli Th. Ellioti.
Zainspirowany tym artykułem postanowiłem udać się w poszukiwanie takich pielęgnic. Niestety napotkałem problem z kupnem tych rybek. W tamtym okresie w sklepach można było nabyć co najwyżej Th. Meeki ….w końcu po kilku tygodniach się udało. W międzyczasie zakupiłem 240l akwarium tak aby stworzyć maksymalnie dobre warunki tym rybkom.
Kiedy dokonywałem transakcji zakupu byłem zdecydowany na zakup 8szt, tak aby z tego grona dobrała się parka. W momencie gdy sprzedawca powiedział mi abym kupił układ 2+2, nauczony poprzednim doświadczeniem nie mogłem uwierzyć w jego zapewnienia dot. dobierania się w parki. Okazało się, że sprzedawca miał rację i ryby szybko dobrały się w pary.
Zanim napiszę o przygodzie z rozmnożeniem, przedstawię krótką charakterystykę tych pięknych pielęgnic
Thorichthys Ellioti:
Pochodzi z Meksyku, osiąga długość do ok. 17 cm. Gatunek spokojny, raczej nieagresywny wobec innych ryb; wyjątkiem jest okres tarła, kiedy to para broni ikry i narybku. W tym czasie tarlaki przeganiają wszystkie ryby i kopią dołki (rośliny powinny ie należy trzymać ich ze stosunkowo małymi rybami, ponieważ w czasie tarła mogą one stracić życie.
Samica składała ikrę w ilości około 200szt (szacunkowa ilość) na kokosie, której pilnuje wspólnie z samcem. Po ok. trzech dniach wylęgają się larwy. Po upływie kolejnych 48h młody narybek zaczyna wypływać z kryjówki zajmując coraz większą powierzchnię akwarium. Rodzice pilnują młodych do momentu osiągnięcia przez nich "samodzielności". Ilości które podałem są w oparciu o tarła które odbyły się w moim akwarium. Tarło rozpoczęło się po większej podmianie wody, w momencie gdy temperatura spadła o 4st z 27st na 24st.
Podczas drugiego tarła sytuacja była analogiczna. W tym czasie parametry wody były następujące: PH 7,5-8 GH=15 No2=0,05 No3=1 Fe=0,05 KH=?. Od trzeciego m-ca powoli mogłem rozpocząć liczenie Samców i Samic. Dla samic charakterystycznym była wspomniana poniżej plamka na płetwie grzbietowej. Końcowy rozkład płci był 60:40 na korzyść samców.
W przeciwieństwie do Apistogramm podmiany wody nie były dla narybku aż tak groźnie, natomiast w pierwszych dwóch tygodniach robiłem 25% podmiany przy nomalnych 50 procentach raz na dwa tygodnie. W tym czasie No2 i No3 nieznacznie podnosiły się. Ważnym jest aby nie przekarmiać narybku. Nie jest związane z tym że się przejedzą tylko będzie to miało bezpośredni wpływ na pogorszenie się parametrów i tak kiepskiej warszawskiej wodociągowej wody. Ważną informacja jest iż za pierwszym razem robiłem podmiany na wodzie która 48h była odstana zanim trafiła do akwarium. W momencie gdy chciałem skrócić czas i zacząłem stosować preparaty do 'kranówek' ilość narybku systematycznie spadała. W związku z tym gdy decydujemy się odchów młodych nie polecam stosować żadnej chemii.
Przy obu tarłach w trzecim, czwartym miesiącu narybek ilościowo stanowił ok 70% wyjściowej ilości.
Samica posiada charakterystyczną plamkę ("pawie oczko") na płetwie grzbietowej i jest nieco mniejsza od samca.
Samiec ma dłuższą płetwę grzbietową i odbytową oraz posiada mocniejsze ubarwienie, w szczególności w czasie tarła.
Ważną informacją jest to, iż nie powinno się ich trzymać w jednym akwarium z innymi rybami z rodziny Thorichthys, ponieważ groziłoby to krzyżówkami.
Pary, które ja posiadałem były niezwykle zgodne i mało agresywne. Nawet podczas tarła były niezwykle tolerancyjne wobec współmieszkańców.
Do współmieszkańców należały Kirysy Panda, Razbora Borapetensis, oraz Panaque sp. (L204).
Wiele osób dookoła mówiło: ‘to się nie sprawdzi’, a Tu nawet takie maluchy jak Razbora Borapetensis nie poniosły choćby najmniejszych strat
Narybek rósł bardzo szybko, nieporównywanie szybciej aniżeli u Apistogramm. Na pewno wpływ miała wielkość zbiornika. Ryby pływały w twardej wodzie gdzie GH było na poziomie 15. Nie jest to jednak wymagający gatunek.
Narybek regularnie karmiony urozmaiconą dietą w postaci Pyłu startowego/ Oczlika/ Daphni w bardzo szybki sposób przybierał na gabarytach. Rodzice zgodnie opiekowali się młodymi, choć Samica wykazywała więcej troski w pilnowaniu młodego narybku. Droga dla innych o obrębie 30 cm była zamknięta. Ellioti były na tyle pokojowe nastawione, że potrafiły Zbrojnika niemalże przepchnąć, potem pozostawiając go w spokoju. Nie było to nastawienie ‘bij zabij’. Narybek został odchowany z powodzeniem i wiem że trafił do wielu warszawskich akwariów.
Ryby w niesamowity sposób nawiązywały z nami kontakt, potrafiły się nam wdzięczyć, podczas karmienia podpływać do ręki, pozwalały się głaskać.
W momencie gdy mieliśmy Gości w domu to tak wylewne nigdy nie były
Po zakończeniu przygody z Ellioti stanąłem przed wyborem: Th. Affinis czy podjęcie wyzwania z Apisto.
Co wybrałem już wiecie……..
Autor: Piotr 'jerrymagu'



